Nasz "kaszubski express" mknie przez Polskę i coraz bliżej ma do stacji końcowej tegorocznej pielgrzymki. Mkniemy przez szosy i leśne dróżki, podziwiając piękno zmieniającego się wokół nas świata. Idziemy razem, rząd za rzędem, niczym wagoniki spięte kabelkiem od nagłośnienia. I tylko czasami ktoś odejdzie na chwilę na bok, za potrzebą, lub by w ciszy porozmawiać przez telefon z bliskimi, którzy pozostali w domu. A gdy tak się stanie, wówczas trzeba gonić.
I nie jest to proste, bo express konsekwentnie ucieka. Gonisz go, przyspieszasz kroku, a za chwilę patrzysz, a on wciąż jest daleko. I wtedy myślisz sobie: kurcze, ten pociąg odjechał.
W tym pociągu jesteśmy razem i kiedy idziemy w grupie to jest nam raźniej, podtrzymujemy się na duchu, a co najważniejsze, razem trzymamy tempo marszu. Gdy ktoś odejdzie musi gonić. Kto jest silny, podbiegnie, ale nie daj Boże, ktoś słaby, kto już sam nie da rady iść, ale za namowią i świadectwem, a także z pomocą siostry i brata, podejmie wyzwanie i pokona kolejny etap.
Nie odchodź ze wspólnoty, trzymaj się Kościoła, bo może nie wszystko jest w nim idealne, nie wszystko zgrane i piękne, jak byśmy chcieli, ale w Kościele jesteśmy razem dla siebie i możemy sobie nawzajem pomagać w drodze.
A tak,samemu, tylko gonisz, szarpiesz się, a wartośiowych rzeczy i spraw nie usłyszysz, nie doświadczysz, bo jesteś poza.
- poranna szkoła modlitwy
- konferencja dnia: ks. Bartłomiej Wacławek, Eucharystia - pokarm na drogę do wieczności