Dziś niedziela, Dzień Pański i, jak to się nieraz zwykło mówić „ósmy dzień tygodnia”. W tym terminie zawarta jest prawda, że świętowanie niedzieli wykracza poza nasze rozumienie czasu. A na pielgrzymce doświadczamy tego w dużo bardzie prozaiczny sposób. Niedziela, to zaraz… który to już dzień pielgrzymki? Ósmy?!
Idąc kolejne etapy, dzień za dniem, przekonujemy się, jak prędko mija czas, i że rzeczywiście jest on pojęciem względnym. Rytm dnia wyznaczany przez Eucharystię, modlitwy i naszą pielgrzymkową rozpiskę sprawiają, że czas płynie zdecydowanie szybciej, niż wydawało nam się na początku drogi. I tylko zmieniające się krajobrazy i napotykane kościoły przypominają nam, że czas płynie niosąc nas do wyznaczonego celu bardzo żwawym nurtem.
Mszę przeżyliśmy dziś w łączności z parafianami w Lipinkach. Następnie w kolejnych etapach zatrzymywaliśmy się w Jeżewie i Czaplach, by w godzinach popołudniowych dotrzeć do Świecia. Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę, by oddać hołd warszawskim powstańcom i w milczeniu oddać cześć bohaterom tamtego wyjątkowego, niepodległościowego zrywu. A wieczorem, w pięknym kościele św. Andrzeja Boboli, spotkaliśmy się w Jezusem na modlitwie adoracji.
Poranna szkoła modlitwy, ks. Jan Perszon o św. Józefie
Konferencja, ks. Tomasz Dopke, Opisy Eucharystii u Ojców Kościoła