Kiedy myślimy o misjach, wyobrażamy sobie ubranych w białe habity ojców, albo misjonarzy, którzy z krzyżem na piersi odwiedzają odległe wioski w Afryce, czy Ameryce Południowej. Przed oczyma staje nam ks. Wiesiu, nasz pielgrzym, który na dniach podejmie pracę misyjną w Boliwii, czy też nieżyjący już ks. Stefan Graś, misjonarz, wieloletni proboszcz z Lipinek, do których dziś zdążamy. Pamiętam, jak przez wiele lat spotykaliśmy się wieczorem przy ognisku, by posłuchać jego opowieści o misjach i Afryce.
Ale coraz bardziej uświadamiamy sobie, że misyjne drogi wiodą przez naszą codzienność, że terenami misyjnymi są nasze domy, szkoły, urzędy, miejsca pracy, gdzie jest coraz mniej osób znających Chrystusa. I to dla nich jesteśmy misjonarzami, to im mamy zanieść dobrą nowiną, dla nich mamy być świadkami. Tak jak jesteśmy świadkami, gdy idziemy w pielgrzymce, gdy modlimy się w drodze, gdy spotykamy się z naszymi gospodarzami na postojach, czy noclegach.
Droga pielgrzymki kaszubskiej, to droga misyjna. A czy nam się to uda po pielgrzymce? Daj, Panie Boże!
Dziś rano opuściliśmy Lubichowo, by udać się do oddalonych o ok. 30 km Lipinek. Po drodze zrealizowaliśmy nasz stały program duchowy, a także skorzystaliśmy z gościnności i dobroci mieszkańców Osieka.
Szkoła modlitwy o św. Józefie, ks. Jan Perszon
Konferencja Ks. Robert Jahns, Eucharystia - ofiara, uczta (posiłek), komunia, obecność