Czarno to widzę! - zakrzyknął pielgrzym widząc dziś tyły naszej grupy. Nie, nie, nie chodzi o to, że z tyłu działy się jakieś dantejskie sceny. Nikt się nie ociągał, nie było ogonów, ani też sióstr i braci, którzy w trzecim dniu naszego marszu padaliby z wycieńczenia. W zasadzie idziemy do przodu dziarskim krokiem, w grupie ponad 200 osób pokonując kolejne kilometry, a tych mamy już w nogach ponad 100!
Wspomniane w tytule "czarnowidzctwo" wynika po prostu z tego, że dziś naszą grupę zasilili kolejni kapłani: ks. Daniel, ks. Sebastian, ks. Krzysztof, ks. Tomasz i ks. Wiesław. A to oznacza, że wraz z księżmi, którzy wędrują z nami od samego początku, mieliśmy dziś w grupie 10 księży i 4 kleryków.
Jakkolwiek czerń i ściana może mieć dla nas złe skojarzenia, to widok czarnej ściany złożonej z postur naszych dzielnych kapłanów idących z tyłu grupy i posługujących nam w sakramencie pokuty i pojednania, to coś, co warto mieć w sercu i pamięci. Zresztą wspomniał o tym ks. Jan podczas porannej szkoły modlitwy, gdy mówił o postawie gotowości do służenia i niesienia pomocy.
Dzisiejszą konferencję wygłosił dla nas ks. Wiesiu Mielewczyk, ksiądz, który swoje kapłańskie powołanie rozpoznawał i wymodlił na pielgrzymce kaszubskiej, a który za kilka dni, idąc za Chrystusem, podejmie pracę misyjną w Boliwii. Możecie posłuchać jego nauki.
Idąc dziś w tak licznym gronie kapłanów, dziękujemy Bogu za ich powołanie, za ich serce dla pielgrzymki kaszubskiej i prosimy o nowe, liczne i święte powołania do służby Bożej, by nie zabrakło nam na pielgrzymim szlaku pasterzy i świadków Ewangelii.