Kto dziś chodzi na pielgrzymki? Starzy i młodzi, więksi i mniejsi, tacy, co stąpają lekko i niemal unoszą się nad ziemią i tacy, co to potężnym krokiem sprawiają, że drży ziemia. Jednym słowem wszyscy! Ale jubileusz, który przeżywamy sprawia, że na Kaszubską idą pielgrzymi nowi, którzy stawiają pierwsze kroki na pielgrzymim szlaku, i tacy, którzy pamiętają pierwsze kaszubskie pielgrzymki na Jasną Górę. Jubileusz sprawia, że ktoś, kto był na pielgrzymce choć raz w życiu i złapał tego pielgrzymkowego bakcyla, chce po prostu z nami iść - na Jasną Górę, albo choćby jeden dzień.
Tego doświadczaliśmy dziś, gdy w naszej pielgrzymkowej gromadzie pojawiło się sporo małżeństw, naszych pielgrzymów, którzy na szlak zabrali z sobą swoje pociechy. I to wcale nie takie duże, samodzielne, chodzące, ale małe szkrabiki, które w wózkach radośnie (a czasem trochę mniej, bo dzieci, jak to dzieci, mają swój ciekawy i niezrozumiały dla dorosłych sposób patrzenia na świat) przeżywały ten pielgrzymkowy dzień. Jaka radość, gdy wędrują z nami tacy mali pątnicy! A i okazja do tego, żeby pomóc, ogarnąć, popchać wózek zmęczonym rodzicom, dla których należą się wielkie brawa i gratulacje!
Dziś, a propos sentymentów i sztafety pokoleń, swoje prymicje przeżywał na pielgrzymce ks. neoprezbiter Bartłomiej Dorkowski, który raz z nami pielgrzymował na Jasną Górę, a co roku witał nas i przeżywał z nami spotkanie w Swarzewie, z której to parafii pochodz. Na mszy, której przewodniczył, a którą ofiarował w naszej intencji, Słowo Boże wygłosił ks. Robert, który mówił o kapłańskim życiu, które ma być głoszeniem i ukazywaniem Chrystusa. Na zakończenie każdy z nas otrzymał błogosławieństwo prymicyjne.
Gdy wyruszyliśmy w drogę, a znów było nas ponad 200 osób, przęzyliśmy nasze rekolekcje w drodze. Wysłuchaliśmy szkoły modlitwy oraz konferencji, a także uczestniczyliśmy w nabożeństwach: różańcu, koronce, a także drodze krzyżowej, którą przeżyliśmy w piaśnickich lasach. Na finał wejście do Wejherowa i mały zonk, bo przez nieuwagę wkręciliśmy kabel od nagłośnienia w koło naszego wózka, w czego efekcie wchodziliśmy do grodu Wejhera na pół gwizdka naszych muzycznych możliwości. Ale i tak był ogień!
Szkoła Modlitwy, ks. Jan Perszon
Konferencja, ks. Maciej Grzelak, Geneza Eucharystii w tajemnicy Wielkiej Nocy