Pytacie, co u nas? Sie.radz.i.my. Tak, tak. W tej małej grze słownej zawarta jest radosna wiadomość: jesteśmy już w Sieradzu, a to oznacza, przynajmniej w rozumieniu starszych pielgrzymów, że tak naprawdę Kaszusbka się właśnie skończyła. Koniec z długimi etapami, wstawaniem na mszę na 6:00 rano (bracia może nie mieli z tym problemów, ale słyszałem o siostrach, które żeby się wyrobić na czas, po prostu się nie kładły... tak... piękno wymaga poświęceń!), krótkimi postojami i późnym kładzeniem się spać. Przed nami już tylko błogie wędrowania po 25-30 km dziennie, zakończone za kilka dni uroczystym wejściem na Jasną Górę.
Dziś gościliśmy w grupie brata Marcina, który zachęcał nas do włączenia się w duchową adopcję dzieci poczętych. Konferencję miał ks. Daniel, który w żołnierskich słowach zachęcał nas do dawania świadectwa wiary. Czadu dali też nasi muzyczni, którzy na tym trudnym etapie dodawali nam otuchy i zwłaszcza na koniec dnia, w pielgrzymkowej audycji Radia Kaszebe, trochę odwrócili naszą uwagę od zmęczenia i bólu, które nam towarzyszyły.
Dzisiejszą wędrówkę zakończyliśmy na sieradzkim rynku, gdzie wspólnie pomodliliśmy się z mieszkańcami i daliśmy świadectwo naszej wiary i entuzjazmu. Wieczór zaś spędziliśmy przed Najświętszym Sakramentem, wpatrując się w Boże Oblicze.
To był dobry, Boży dzień, za który bardzo dziękujemy Panu i Jego aniołom, którzy nas dzisiaj podejmowali z taką gościnnością!