Dzień 8 naszego pielgrzymowania. Po tygodniu pięknej pogody dziś rano przeżyliśmy taką małą próbę wiary. Wstajemy, a za oknem pada. Idziemy na mszę, pada. Wychodzimy z Eucharystii, pada. Ruszamy w drogę... No właśnie. Nie pada. Ktoś ma płaszcz przeciwdeszczowy, a ktoś inny wiarę, że Bóg nam pobłogosławi piękną pogodą.
Dobra. Wiem, że to naciągane. Ale widząc moje siostry i braci, jak zabezpieczają się na deszcz, naszła mnie właśnie taka refleksja, że my jakoś tak strasznie staramy się o wszystko zatroszczyć, wszystko w swoim życiu zaplanować, być na wszystko przygotowanym. A to się po prostu nie da, bo życie lubi zaskakiwać, a Pan Bóg tym bardziej. Gdy wszystko planujemy sami nie ma miejsca na próby wiary, dzięki którym umacniamy się w naszym zaufaniu do Pana Boga.
Wyruszyliśmy po porannej Eucharystii w Lipinkach, by przejść etap ok. 29 km. Po drodze dwa wspaniałe spotkania z mieszkańcami Jeżewa i Czapli, gdzie podjęto nas gościną.
Wchodząc do Świecia, punktualnie o godz. 17:00 zatrzymaliśmy naszą kolumnę i w minucie ciszy oddaliśmy hołd bochaterom Powstania Warszawskiego sprzed 75 lat. Odśpiewaliśmy też nasz hymn narodowy.
Wieczorną modlitwę przeżyliśmy w spotkaniu z Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Było to piękny czas łaski i doświadczenia miłości Jezusa.
ks. Jan Perszon, Szkoła modlitwy "Credo"
ks. Sławomir Drzeżdżon, Małe wspólnoty kościelne przestrzenią działania Ducha Świętego