"Jestem dzieckiem Króla, Króla będę reprezentować" - tak brzmi zwrotka jednego z utworów Royal Rap. Dziś od rana tak właśnie się czuliśmy - wyjątkowi Boży wybrańcy. To pewnie efekt wczorajszej, wieczornej modlitwy, ale też świadomość, że dziś i w kolejne dni już nie będziemy musieli iść tylu kilometrów.
Wprawdzie msza święta odbyła się godzinę szybciej niż zwykle, a to za sprawą przewidywanych dziś upałów, więc nie pospaliśmy zbyt długo. Na pocieszenie nasz postój obiadowy trwał 3 godziny. Mogliśmy się najeść, wyspać i jeszcze na deser mogliśmy zjeść lody nie łamiąc regulaminu :)
Bóg pobłogosławił nam też deszczem i to w dodatku w bardzo piękny i wyrozumiały sposób, bo wtedy, gdy odpoczywaliśmy i mogliśmy się przed nim ukryć w świątyni. Temperatura dzięki temu spadła, powietrze stało się rzeźkie, no i mniej kurzu unosiło się spod naszych stóp.
Idziemy i reprezentujemy Króla. Jesteśmy Jego dziećmi, napełnieni mocą Jego Ducha. Ogłaszamy to światu każdym kilometrem drogi.
ks. Piotr Belecki, Poranna szkoła modlitwy "Magnificat"
Ks. Sławomir Drzeżdżon, konferencja Modlitwa o uzdrowienie