Kolejna 40-tka za nami. I kolejny dzień upałów. Gdy wyruszaliśmy z Dobrej termometry wskazywały 25 st C. A to był dopiero poranek. Gdy doszliśmy do Warty niedaleko nas zaczęło grzmieć. Spadło kilka kropel deszczu, temperatura spadła, ale tylko na chwilę i po to, by podskoczyć do 35 st. C. To, co nas dziś trzymało przy życiu to świadomość, że to już ostatni dzień tak intensywnego maszerowania. Przed nami Sieradz, a potem już tylko cztery dni, z których w zasadzie żaden znacząco nie przekracza 30 km marszu.
Cały dzień więc odliczaliśmy kilometry. Mijając kolejne tablice nabieraliśmy otuchy, że damy radę. 22... 16... 10... 2... i finał dnia! Choć słabi ciałem, to jednak mocni mocą działającego w nas Ducha Świętego. Daliśmy tego świadectwo na sieradzkim rynku, gdzie po raz pierwszy zatrzymaliśmy się, by wspólnie z mieszkańcami śpiewać i tańczyć dla Pana Boga. Wcześniej, przed wejściem grupy ks. Kierownik, siostry Kasia i Asia oraz porządkowy Maciek, grali na chwałę Pana bawiąc i animując niewielką grupę dzieciaków zgromadzonych na rynku.
Wieczorny apel po raz kolejny przeżyliśmy w wyjątkowy sposób. Tym razem spotkaliśmy się na adoracji Najświętszego Sakramentu, podczas której wyznaliśmy wiarę w naszego Mistrza i Pana. Po udzielonym błogosławieństwie była jeszcze modlitwa do Ducha Świętego i prośba o Jego dary, a także przepiękna modlitwa kapłanów, którzy kładli na nas ręcę.
Ks. Piotr Belecki, Szkoła Modlitwy "Magnificat"
Ks. Henryk Mruszkowski, konferencja Modlitwa charyzmatycza - co to takiego?
Wejście do Sieradza i zabawa na Rynku
Adoracja i modlitwa o wylanie darów Ducha Świętego