Pielgrzymka jest jak kinder niespodzianka. Wiesz, że czekolada będzie Ci smakować, ale nie wiesz co spotka Cię za zabawka w środku.
Nikogo już nie dziwi fakt, że nagle z dnia na dzień następuje niespodziewany zwrot akcji. Jak na przykład choroba księdza Roberta. Nie był dzisiaj obecny na trasie, ponieważ odpoczywał i zdrowiał w Siemkowicach.
W tym czasie porządek zaprowadził nasz niesamowity ksiądz Jan. Oczywiście czuł się jak przysłowiowa ‚ryba w wodzie’ i nie omieszkał nie skomentować braku na trasie księdza kierownika. Żartobliwie wspomniał, że choć ksiądz Robert wygląda jak ‚pączek w maśle’ to i jego zmogła gorączka.
Po postoju w Osjakowie zgodnie z wieloletnią tradycją tuby i wózeczek należały do naszego duchowieństwa. W związku z tym: tuba pierwsza - ksiądz Sławek, tuba druga - ksiądz Jan, tuba trzecia - ksiądz Daniel, tuba czwarta - kleryk Benjamin.
Ukrop był niemiłosierny. Dlatego postój w Radoszewicach nie wystarczył, aby obeschnąć i odetchnąć. Ostatni odcinek do Siemkowic grupą opiekowali się jedynie nasi dwaj porządkowi Mariusz i Marek. Pozostali przejęli nagłośnienie i dumnie nieśli je przez około 8 kilometrów. Dotarliśmy cali i zdrowi, więc jak się domyślacie wszyscy doskonale sobie poradzili.
Większość dziewczyn zostało na noclegu w szkole w Siemkowicach. Pozostała część domaszerowała do Ożegowa. Dzisiaj kolejny mecz.
Właśnie! Kochani moi, wczorajszy mecz to niestety ogromna porażka. Przegraliśmy z gospodarzami 11:2. Porządek w naturze zachowany. Skoro w Lubichowie zwyciężyliśmy to teraz przyszedł czas na troszkę gorszy wynik.
Już jutro Górka Przeprośna! To czas na przyznanie się do własnych błędów oraz obiecanie poprawy. To zakończenie pielgrzymki piękne i pełne radości.
To dobre podsumowanie dla wszystkich relacji, które się tutaj zawiązały.