Jak za starych dobrych czasów.
Dzisiejszy dzień był przepełniony przede wszystkim klimatem poprzednich rządów kierowniczych. Wszystko ze względu na fakt, że większość dnia pod nieobecność obecnego księża kierownika Roberta panował i zarządzał ksiądz Jan.
Nie omieszkał pożartować sobie z wspomnianego młodego księdza i jego ogolonej czupryny. Nie jest to niczym dziwnym, ponieważ ironia wpisuje się w charakterystykę księdza Jana.
Pierwszy odcinek maszerowaliśmy przez 9 kilometrów do Stoczek. Kolejne 8 kilometrów pokonaliśmy do Burzenina, gdzie czekała na nas pyszna zupa.
Na ostatnim z etapów została wygłoszona konferencja przez księdza Grzegorza, zwanego przez przyjaciół Jojadą. Temat dotyczył wyjaśnienia rodzajów i specyfiki charyzmatów.
W ten sposób bardzo szybko znaleźliśmy się w Rychłocicach i z wielka radością skorzystaliśmy z czasu na odpoczynek.
Właśnie trwa mecz naszej pielgrzymkowej drużyny z miejscową grupą piłkarzy. Niestety nie mam dobrych wieści. To będzie gorzka porażka…
Ale! Czymże jest przegrana w piłkę nożną przy radości z szesnastu dni pielgrzymowania za nami! Odliczanie trwa!
Wynik meczu podam jutro, ale nie spodziewajcie się rewelacji.