Zaczęło się! Pierwszy długi dystans za nami. Dotarliśmy wczoraj do Zakrzewa i Sędzina. Niestety moje siły i brak zasięgu ograniczyły mnie i nie miałam możliwości dodać wczoraj notatkę z dnia. Bardzo przepraszam. Liczę jednak na Wasze zrozumienie i wsparcie.
Wystartowaliśmy z Torunia bardzo żwawym krokiem, mieliśmy świadomość że przed nami 11 kilometrów na sam początek. Dopiero po kolejnych 7 kilometrach był postój z posiłkiem i dłuższa chwila oddechu w Aleksandrowie. Po przerwie wysłuchaliśmy konferencji księdza kierownika o tym jak zafascynować Panem Bogiem ludzi, którzy nigdy go tak naprawdę nie poznali. Bardzo piękne słowo, którego dobrze się słuchało i pozostawiło głębokie przemyślenia w sercu. Kolejny postój był w Służewie, Straszewie i krótki pit-stop w Zakrzewie dla pielgrzymów nocujących w Sędzinie. Na miejsce dotarliśmy dopiero około godziny 19.30. Ponieważ tak późno doszliśmy Apel Jasnogórski został odśpiewany zaraz po wejściu. Szybki prysznic, krótki posiłek i człowiek z brak sił zasypiał już na siedząco.
Chciałabym jednak zaznaczyć, że trud i wysiłek, który wkładamy w pielgrzymkę, a szczególnie w ten trudny czas jest naszym ogromnym pragnieniem i mimo wszystko radością. Każdy z nas idzie tu z różnymi intencjami. Ktoś modli się o dobrego małżonka, drugi o uzdrowienie i wyleczenie z nałogu, a trzeci o pomoc w pogodzeniu się z wolą Pana Boga dotycząca na przykład choroby śmiertelnej. Tu nie ma ludzi z przypadku. Człowiek, który jest chrześcijaninem nie wierzy w przypadki. Wiemy dlaczego, dla kogo i z kim idziemy i jaki jest nasz cel.
Podczas tych dni warto pamiętać, że Pan Bóg nie daje nam większego Krzyża niż możemy udźwignąć.