Błogosławiony Pan Bóg, który zsyła deszcz pielgrzymom!
Wcale nie piszę tego z przekąsem. Wszędzie, ale to wszędzie poza naszym rejonem dzisiaj występowała ulewa. Chociaż nie przeszliśmy tych kilometrów o suchej stopie, to naprawdę jestem przekonana, że Pan Bóg był dla nas litościwy.
Po mszy świętej o godzinie 7.00 rano wyruszyliśmy w stronę Matki Boskiej Wejherowskiej. Chłodne powietrze i przyjemny wietrzyk towarzyszyły nam przez cały dzień. Całe szczęście większe krople spadły dopiero na końcowym etapie tego dnia.
W czasie ostatniego postoju w lesie Piaśnickim odmówiliśmy drogę krzyżową i pomodliliśmy się przy grobie kapłanów roztrzelanych podczas zbrodni w Piaśnicy.
Dzień pełen zadumy i rozmyślań na temat celów, istoty pielgrzymowania i planów na przyszłość.
Spróbuj! Zrozumiesz jak łapie się pielgrzymkowego bakcyla!